Tak, tak, po tygodniu bojów o wizę w końcu lecimy (w tym miejscu szczególne podziękownia naleza się wujom Jackowi i Mohamendowi - jeśli czytają, to dobrze wiedzą dlaczego!) .
Mama i synek. Ja i Dżuls.
Mama ma niezłego pietra!
Ciekawa jestem jak Julianek wytrzyma 14 godzin w podróży:/
Hmm i jak mama wytrzyma 14 godzin ewentulanch humorów synka spowodowanych nie-wytrzymywaniem 14 godzin w podróży...;)
czwartek, 18 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz