sobota, 27 lutego 2010

Wielblady i deszcz na pustyni

Szczerze mowiac smialam sie jak wczoraj sis powiedziala: jutro bedzie padac deszcz. Z tego powodu zmienily sie tez nasze plany. No coz, ja dalej nie dowierzalam.
Ale TERAZ pada deszcz! Naprawde, najprawdziwszy deszcz na pustyni. W zasadzie to nawet jest burza, bo sa blyskawice i takie delikatne grzmoty.
Fajnie - kolejne dziwne zjawisko - deszcz na pustyni;)

Musze tez napisac o czyms co mi sie strasznie podobalo. Otoz dzisiaj wracalysmy z Dubai Outlet Mall, ktory jest sporo za miastem. Jedziemy sobie autostrada a za ogrodzeniem pasa sie wielblady! Tak, tak u nas sa krowki a tu sa wielblady:) Sliczne byly.

Z innych ciekawostek - Julian odmowil spozywania kaszy. Nie bardzo wchodza mu tez tutejsze sloiczki, moze dlatego, ze kazde danie jest z serem. Sloiczkow z miesem nie ma;) Ale radzimy sobie jakos, tzn maly nie gloduje.

1 komentarz: